• Strona główna
  • Aktualności
  • Czy można ponieść odpowiedzialność za korzystanie z niezabezpieczonych sieci bezprzewodowych?
  • Czy można ponieść odpowiedzialność za korzystanie z niezabezpieczonych sieci bezprzewodowych?

    Autor: Rafał Malujda | [ 2010-07-20 17:19:10 ] | drukuj

    Zachęcamy do lektury kolejnego artykułu radcy prawnego Rafała Malujdy. Tym razem pod lupę bierzemy problem niezabezpieczonych sieci WI-FI.

     

    W świecie coraz bardziej kompaktowych urządzeń mobilnych, które bez problemu mogą łączyć się z dostępnymi sieciami bezprzewodowymi, dochodzi do sytuacji, w których nasze urządzenia korzystają z niezabezpieczonych sieci. Może to odbywać się w sposób niezamierzony, gdy użytkownik danego urządzenia nie zadaje sobie trudu, by sprawdzić z jakiej sieci automatycznie korzysta jego urządzenie (i jest po prostu „zadowolony", gdy może sprawdzić swoją pocztę bądź przeczytać wiadomości z ulubionej witryny www). Użytkownik danego urządzenia może również świadomie szukać punktów dostępowych do Internetu (praktyka ta określana jest jako tzw. „wardriving"). Założeniem obu przypadków jest to, że sieć, z której korzystamy jest niezabezpieczona, tj. nie dochodzi do przełamania żadnych zabezpieczeń. Czy w takim przypadku mamy do czynienia z przestępstwem bądź też, czy taki użytkownik powinien ponieść odpowiedzialność cywilnoprawną (odszkodowawczą) względem „właściciela" danego punktu dostępowego?

     

    Zagadnienie to nie jest uregulowane wprost w przepisach prawnych. Nie ma zupełnie żadnego problemu, gdy korzystamy z tzw. hot-spotów, czyli punktów dostępowych dedykowanych do takiego wykorzystania udostępnianych (i zwykle reklamowanych) przez firmy komercyjne, puby czy nawet biblioteki. Sytuacja staje się ciekawsza, gdy w ten sposób wykorzystujemy niezabezpieczoną sieć sąsiada bądź zupełnie nieznanej nam osoby. Ciężko jest jednak znaleźć w naszym prawie podstawę do pociągnięcia takiego „wardrivera" do odpowiedzialności karnej. Regulacje prawa karnego przewidują bowiem odpowiedzialność jedynie za przełamanie dostępu do informacji, która nie jest dla danej osoby przeznaczona. Ciężko mówić o „informacji" w przypadku korzystania z sieci bezprzewodowej (wszak korzystamy tutaj bardziej z infrastruktury), a już zupełnie brak jest przesłanki przełamania zabezpieczeń to tejże informacji (chyba, że „wardriver" zmienił choćby adres IP i adres bramy aby uzyskać dostęp do Internetu).

     

     Inaczej może już jednak zostać ocenione zachowanie danej osoby już po uzyskaniu dostępu do cudzej sieci - chodzi o kwalifikację prawną jego dalszych działań. Jeżeli osoba taka niszczy informacje bądź powoduje szkody w systemie osoby udostępniającej sieć, to w takim przypadku ponosi już odpowiedzialność i to zarówno karną, jak i cywilną (odszkodowawczą). Tak samo jest w przypadku, gdy za pośrednictwem cudzej sieci naruszane są cudze prawa autorskie. Może się bowiem zdarzyć, że za pośrednictwem cudzej sieci, ktoś - przykładowo - udostępnia utwory chronione prawami autorskimi. W takim przypadku, odpowiedzialność tej osoby pozostaje poza wszelką wątpliwością. Pojawia się w tym zakresie pytanie, czy w takim przypadku odpowiedzialność może dotknąć również osobę, która niefrasobliwie pozostawiła swoją sieć niezabezpieczoną i w ten sposób niejako umożliwiła (ułatwiła) naruszenie praw autorskich do utworu. Nasze sądy nie rozstrzygały jeszcze takich przypadków, jednakże całkiem niedawno, bo 12 maja 2010r. zapadł w tego rodzaju sprawie wyrok w sądzie niemieckim sądzie najwyższym (Bundesgerichtshof). W tamtym przypadku, podczas pobytu „właściciela" sieci WLAN na urlopie, ktoś wprowadził do Internetu, wykorzystując jego sieć WLAN, piosenkę o nazwie „Sommer unseres Lebens" („Lato naszego życia"), oczywiście bez wiedzy i zgody autora. Skorzystanie z sieci WLAN nastąpiło po podaniu standardowego hasła producenta routera, czyli można rzec, że dostęp do sieci nie był zabezpieczony. Właścicielka praw autorskich do utworu zażądała od właściciela punktu dostępowego, by ten zaniechał naruszeń oraz zapłacił na jej rzecz odszkodowanie. Sąd orzekł, że o ile żądanie zaniechania naruszeń jest jak najbardziej zasadne, to roszczenie odszkodowawcze nie wchodzi w rachubę, gdyż udowodnione zostało, że to nie właściciel sieci dokonał naruszeń i brakowało jednocześnie po jego stronie zamiaru pomocy czy też zamiaru ułatwienia wprowadzenia utworu do Internetu. Mimo, iż orzeczenie to zapadło na gruncie prawa niemieckiego, to wskutek znacznego zbliżenia systemów prawnych państw członkowskich Unii Europejskiej, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż podobne orzeczenie w takim samym stanie faktycznym zapadłoby również w sądach w Polsce. Nie powinno to jednak zwalniać użytkowników sieci domowych od ich zabezpieczania. Brak zabezpieczeń przypomina bowiem stąpanie po kruchym lodzie - nie wiadomo, w którym momencie taka niefrasobliwość może zostać uznana za „pomocnictwo", co może skutkować już nie tylko odpowiedzialnością cywilną, ale i karną.

    Rafał Malujda z Rafał Malujda - Kancelaria Radcy Prawnego (www.malujda.pl)

     


    Porzedni wpis Następny wpis

    do góry